wtorek, 27 grudnia 2016

Własna metoda leczenia bólu okołooperacyjnego

Własna metoda leczenia bólu okołooperacyjnego
Od paru lat dosyć systematycznie przeglądam Internet i w ostatnich miesiącach zauważam coraz więcej publikacji na temat leczenia różnych rodzajów bólu. Szczególną uwagę zwróciły mi artykuły na temat leczenia bólu pooperacyjnego i bólu poporodowego.
Bezpośrednim powodem mojego ponownie ożywionego zainteresowania bólem pooperacyjnym stała się publikacja na ten temat z nowymi zaleceniami American Pain Society, a w niej informacja, która mnie szczególnie zainteresowała. Przytaczam ją w całości:
„Brak danych, aby można było wypowiedzieć się co do zastosowania takich metod uśmierzania bólu jak akupunktura, masaż i terapia zimnem.”
Problemem bólu pooperacyjnego bardzo intensywnie zajmowałem się w latach 1971-1977 podczas pracy w Oddziale Chirurgii Ogólnej Szpitala Wojewódzkiego w Opolu. Tak się składa, że metody, które stosowałem w tej terapii to była właśnie akupunktura i własna metoda polegająca na połączeniu krioterapii chlorkiem etylu z akupresurą.                                                                                              
Własną metodę leczenia bólu pooperacyjnego w roku 1990 przedstawiłem na II Światowym Kongresie Akupunktury WUFES w Paryżu. Poza referatem przedstawiłem także filmik na ten temat. Mimo, że był zrealizowany w ciągu zaledwie kilku dni przez mojego pacjenta, a jednocześnie redaktora Telewizji Katowice Tadeusza Horoszkiewicza w języku polskim, cieszył się dużym zainteresowaniem w bibliotece Pałacu UNESCO w Paryżu. Wiele osób z różnych krajów próbowało wtedy nawiązać ze mną bliższy kontakt na ten temat, ale moja zbyt słaba czynna znajomość języka angielskiego (mój tłumacz zachorował właśnie w trakcie tych obrad) tę szansę uniemożliwiła.
W roku 1992 zgłosiłem ten temat na Międzynarodową Konferencję Anestezjologów w Gdańsku, proponując także prezentację tego filmu ale mimo, że swoje zgłoszenie wysłałem dwa miesiące przed terminem konferencji, informacja o przyjęciu mojego zgłoszenia z możliwością 10 minutowego wystąpienia dotarła na mój adres dokładnie dzień przed terminem konferencji. Informacje na ten temat telefonicznie przekazała mi moja żona, ponieważ ja w tym czasie brałem udział w warsztatach na temat integracji w medycynie organizowanej przez dr Janusza Kołodziejczyka w Koszalinie i Mielnie.
Zaskoczony tak późnym zawiadomieniem natychmiast udałem się do Gdańska gorączkowo usiłując kupić sobie porządny garnitur, ponieważ na te warsztaty wyjechałem w ubraniu dżinsowym.
Drugą niespodzianką podczas tej konferencji był fakt, że czas który mi wyznaczono był w godzinach popołudniowych, w czasie kiedy większość gości zagranicznych udała się na zwiedzanie Trójmiasta.
Prowadzący obrady dwaj znani profesorowie anestezjologii moje wystąpienie (być może, że częściowo także z powodu mojego ubrania) przyjęli wyraźnie z ironicznym uśmiechem, a pan Profesor J.G. z Poznania z drwiną oświadczył, że takie metody są prymitywne i przestarzałe, a my musimy biec do przodu. Moje zapytanie, czy biegnąc do przodu, nigdy nie sprawdza, czy czyni to we właściwym kierunku kilkunastu moich kolegów z roku, profesorów (jestem absolwentem A.M.G.) miało do mnie żal, jak mogłem takie pytanie zadać profesorowi.
Musze przyznać, że stosunek do mojego wystąpienia na tej konferencji był dla mnie zimnym prysznicem zniechęcającym do jakichkolwiek publikacji w ramach medycyny konwencjonalnej w Polsce.
Po raz drugi raz swoją metodę wraz z filmem zaprezentowałem na VI Krajowej Konferencji Akupunktury w Warszawie w roku 1999. Oświadczam, że  nigdy w Polsce nie publikowałem informacji na temat własnej metody leczenia bólu pooperacyjnego.
Odnoszę wrażenie, że ten fragment publikacji amerykańskiej („Brak danych, aby można było wypowiedzieć się co do zastosowania takich metod uśmierzania bólu jak akupunktura, masaż i terapia zimnem.”) może stanowić uzasadnienie aby pomyśleć o publikacji mojej metody leczenia bólu okołooperacyjnego i jednocześnie zamieścić link do mojego filmu na ten temat. Ale zniechęcony doświadczeniami konferencji w Gdańsku nie bardzo mam ochotę wystawiać się na kolejne ataki.
Z zapytaniem na ten temat zwróciłem się do jednego z najwybitniejszych profesorów anestezjologii w Polsce, wybitnego humanisty, którego zdanie na wiele ważnych dla mnie tematów wysoko sobie cenię z prośbą o zapoznanie się z moim tekstem i filmem na ten temat i doradzenie mi, czy i gdzie warto je opublikować ?
Oczekując na odpowiedź w tak szczególnym okresie jak Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok, kiedy rezerwujemy nieco więcej czasu poza pracą zawodową, postanowiłem tekstem mojego referatu wygłoszonego w roku 1990 w Paryżu a w roku 1999 w Warszawie podzielić się z Czytelnikami mojego bloga.

Z okazji Świąt Bożego Narodzenia i Nowego 2017 roku Wszystkim Moim Czytelnikom składam  Najserdeczniejsze Życzenia Zdrowia i Realizacji Najważniejszych Planów Życiowych, w tym Spełnienia Marzeń związanych z optymalną, merytoryczną reorganizacją polskiej ochrony zdrowia.





        II Światowy Kongres Akupunktury WUFES w Paryżu 1990 r.

VI Krajowa Konferencja Akupunktury w Warszawie w roku 1999

Streszczenie
             Po krótkim omówieniu istoty zdrowia i choroby, autor wspomina o stosowanych we współczesnej medycynie metodach diagnostyki i terapii, nieco więcej uwagi poświęcając zabiegom operacyjnym. Zwraca uwagę na psychosomatykę natury ludzkiej, przywiązując szczególne znaczenie do wzajemnych powiązań psychiki i mięśni, oraz omawia mięśniowo-powięziowe punkty spustowe. Poza układem nerwowym, a szczególnie stykiem nerwowo-mięśniowym, podkreśla rolę układu hormonalnego i immunologicznego w funkcjonowaniu organizmu. Za optymalną wersję terapii uważa kompleksową rehabilitację, w której farmakoterapia i leczenie operacyjne są tylko jednymi z etapów. Natomiast w tak pojętej rehabilitacji bardzo istotna rola przypada najszerzej pojętym metodom fizjoterapii, zarówno konwencjonalnej jak i niekonwencjonalnej. Własna metoda leczenia bólu okołooperacyjnego oparta jest o fizjoterapię, polegającą na połączeniu krioterapii z akupresurą. Wspomnianą metodę w warunkach dużego oddziału chirurgii ogólnej autor stosował systematycznie w latach 1971 – 1977 jako: 1. pomocniczą metodę diagnostyki różnicowej, 2. metodę wspomagającą przygotowania do zabiegu chorych o zwiększonym ryzyku operacyjnym, 3. metodę stabilizacji psycho-wegetatywnej w przeddzień zabiegu operacyjnego, 4. metodę leczenia bólu pooperacyjnego i profilaktyki powikłań pooperacyjnych.
Ponadto od 1970 r. autor stosuje tę metodę jako skuteczną w leczeniu: nerwic i depresji, bólów głowy, bólów reumatycznych, zespołów bólowych pochodzenia kręgosłupowego, bólów pourazowych, kolek (wątrobowej, nerkowej i jelitowej), bólów okołomiesiączkowych, zespołów Meniere’a, zaburzeń czucia, niedowładów, sztywności, spastyczności, bólów nowotworowych, zaburzeń wegetatywnych w przebiegu większości schorzeń, dychawicy oskrzelowej i innych schorzeń alergicznych, a także niektórych schorzeń dermatologicznych.
             Na zakończenie autor analizuje przypuszczalne powody dla których ta prosta, skuteczna i bezpieczna metoda leczenia jest ciągle jeszcze tak mało znana.

                 WŁASNA METODA LECZENIA BÓLU OKOŁOOPERACYJNEGO
Wstęp

Współczesna medycyna, działająca w oparciu o paradygmat kartezjańsko-newtonow-ski stworzyła mechanistyczną koncepcję życia, zdrowia i choroby. Zarówno świat nauk medycznych jak i lekarze praktycy najczęściej traktują człowieka na wzór maszyny, do naprawy której szkoleni są lekarze - inżynierowie ludzkiego ciała. Za podstawowy czynnik  etiologiczny schorzeń medycyna uważa chorobotwórcze mikroorganizmy i większość wysiłków poświęca walce z nimi. W rozpatrywaniu patomechanizmu schorzeń koncentruje się głównie na narządach wewnętrznych i układzie kostno-stawowym, ignorując psychikę i mięś-nie (poza mięśniem sercowym). W diagnostyce zdecydowanie preferowane są metody instrumentalne - biochemiczne i anatomiczne, kosztem badań funkcjonalnych. Doświadczenie kliniczne wskazuje jednak, że na stan zdrowia i samopoczucia pacjentów zaburzenia funkcji psychicznych jak i somatycznych mają znacznie większy wpływ niż zmiany strukturalne.
Leczenie opiera się głównie na farmakoterapii (zwykle chemicznej) i zabiegach operacyjnych. Najczęściej rozpoczyna się je od farmakoterapii, rzadko skutecznej, a  coraz częściej związanej z działaniami ubocznymi i powikłaniami. Jeśli leczenie farmakologiczne okazuje się nieskuteczne,  wtedy  często, choć nie zawsze z uzasadnionych wskazań, zaleca się leczenie operacyjne. Kiedy i to zawiedzie, jako trzeci etap leczenia (najczęściej bez większego przekonania, przynajmniej w Polsce) zaleca się leczenie rehabilitacyjne. W medycynie oficjalnej większości krajów  zarówno w diagnostyce jak i terapii ignoruje się metody medycyny niekonwencjonalnej, bez względu na ich wyniki.
Istota choroby
Tymczasem to, co uważa się za chorobę, zależy od naszych poglądów na naturę człowieka. Człowiek jako istota myśląca, świadoma własnej tożsamości i zdolna do podejmowania decyzji nie może być traktowany jak maszyna. W ocenie zdrowia i choroby liczą się nie tylko nieprawidłowości anatomiczne lub fizjologiczne, ale sposób, w  jaki pacjent odnosi się do swojej choroby i jej objawów w kontekście całego swego życia. Pacjenci nie traktują choroby jako mechanicznego uszkodzenia ciała i dla nich nie wszystko staje się jasne, gdy rozpoznano rodzaj i lokalizacje defektów. Pragną także uzyskać wiedzę o tych elementach życia  codziennego, które stały się przyczyną ich choroby. Mądra opinia lekarza na ten temat winna być podstawą  motywacji pacjentów do skutecznej profilaktyki i troski o własne zdrowie, a więc do czynnego uczestnictwa w procesie leczenia.. Chorych mniej interesują poglądy medycyny i rozpoznanie, niż efekt leczenia w ich konkretnym przypadku. Obiektywne prawdy medycyny naukowej zapisane w „języku abstrakcji” mają znaczenie dla chorych tylko wtedy, kiedy odnoszą się do konkretnego człowieka (34).
             Aby móc skutecznie leczyć chorych, trzeba rozumieć istotę życia, zdrowia i choroby. Medycyna unika definicji życia, a jej poglądy na zdrowie i chorobę wyraźnie nie są adekwatne do tego, co spotyka się w życiu i praktyce lekarskiej. Istnieje poważne zapotrzebowanie na nowe poglądy na ten temat.     Za potrzebą zmiany dotychczasowych poglądów na omawiane tematy zdają się przemawiać:
1.      Efekty i interpretacja zjawisk zachodzących podczas leczenia metodami psychoterapii, homeopatii i fizjoterapii (a szczególnie  terapii manualnej, lasero-, magnetoterapii i szeroko pojętych metod kręgu akupunktury) (9).
2.      Argumenty przytaczane przez bioelektronikę (nową naukę o życiu, opartą o założenie półprzewodnictwa podstawowych substancji organicznych) (26,29,30).
3.      Próby innego podejścia do wzajemnych powiązań psychiki, układu mięśniowego, układu hormonalnego i układu immunologicznego (14,10).
4.      Inna ocena wzajemnych powiązań zmian czynnościowych ze zmianami biochemicznymi  i strukturalnymi (12).
Próba innego podejścia do patologii mięśni
Mimo wielu ważnych argumentów przemawiających za kluczowym dla organizmu znaczeniem układu mięśniowego, do patologii mięśni medycyna ciągle nie przywiązuje wielkiej uwagi, rozumiejąc pod tym pojęciem głównie rzadkie schorzenia typu: miopatie, choroby styku nerwowo-mięśniowego (miastenia i zatrucie jadem kiełbasianym), uszkodzenie neuronu obwodowego imitujące miopatie, czy inne zespoły (tzw. wiotkie dziecko, artrogrypoza, zespół sztywności uogólnionej, zespół H3O, zapalenie kostniejące mięśni), zanik mięśni w przebiegu chorób ośrodkowego układu nerwowego czy zespoły skórno-mięśniowe, imitujące miopatie (20).
             Jednocześnie w piśmiennictwie od niemal dwóch wieków wielu autorów wspominając o zmianach w mięśniach, którym nadawano nazwy typu: Muskelschwiele, Muscular Rheumatism, Myalgia, Myogellosis, Interstitial Myofibrositis, Myofascial (Pain) Syndrome, Myofascitis, Trigger Points, Tgrigger Areas, Trigger Zones, Myofascial Pain Dysfunction Syndrome, Fibrositis, Valleix Points, Non-articular Rheumatism, pisze o ich ważności zarówno w występowaniu objawów chorobowych, jak i w leczeniu oddziaływaniem na nie.
Ponieważ stan psychiczny i mięśnie, a  szczególnie styk nerwowo-mięśniowy wydają się odgrywać kluczową rolę w funkcjonowaniu organizmu, na wstępie kilka istotnych uwag na temat znaczenia mięśni. Fritjop Capra  na temat roli układu mięśniowego pisze:„Ponieważ układ mięśniowy stanowi integralną całość, zaburzenie dowolnej jego części przenosi się na cały system, a skoro wszystkie funkcje cielesne  realizowane są przez mięśnie, to każde najmniejsze zachwianie równowagi organizmu znajduje swój szczególny wyraz w układzie mięśniowym” (2).
W świetle bioelektroniki Włodzimierza Sedlaka praca mięśniowa związana ze spalaniem biochemicznym, jest zyskiem bioelektronicznym, o kluczowym znaczeniu dla wszystkich funkcji, po prostu zasilaniem  energetycznym organizmu (17). Mięśnie szkieletowe są największym narządem ludzkiego ciała i stanowią ponad 40% jego masy. Układ nerwowy i tkanka łączna, a szczególnie mięśnie należą do tzw. tkanek pobudliwych, w szczególny sposób powiązanych z funkcją. Cechą zdrowego, funkcjonalnie sprawnego  mięśnia jest duża amplituda skurczowo-rozkurczowa. Natomiast bardzo często i z wielu powodów amplituda ta ulega zmniejszeniu. Powoduje to zarówno poważne zaburzenia czynnościowe jak i dolegliwości; najczęściej zmiany w obrębie psychiki, bóle i  różne zaburzenia wegetatywne, a także  rozmaite zespoły przeciążeń w obrębie narządu ruchu. Od kurczliwości tkanki mięśniowej uzależniony jest napęd  i sposób kontynuacji aktywności życiowej ludzi i zwierząt. W mięśniach dokonuje się większość życiowych procesów energetycznych. Opisując zmiany patologiczne w mięśniach Janet G. Travel wprowadziła pojęcie tzw. „mięśniowo-powięziowych punktów spustowych” (m.- p TPs) (33).
Aktywne mięśniowo-powięziowe punkty spustowe (active m-p TPs) to ogniska podrażnienia w mięśniu lub powięzi w postaci różnej wielkości oporów patologicznych. Są one podłożem zarówno bólu spoczynkowego, jak i związanego z ruchem specyficznym dla tego mięśnia. Aktywny TP nie pozwala na pełny rozkurcz mięśnia, osłabia siłę tego mięśnia, zwykle powoduje ból pod wpływem bezpośredniego ucisku, pośredniczy w miejscowej mimowolnej reakcji bólowej włókien mięśniowych pobudzonych odpowiednią stymulacją i często jest powodem specyficznych zjawisk wegetatywnych, najczęściej w obszarze bólu związanego z tym TP. Należy go różnicować z ukrytym punktem mięśniowo-powięziowym (TP latens). Ukryty punkt mięśniowo-powięziowy (Latent  TPs) to ognisko podrażnienia w mięśniu lub jego powięzi nie dające odczucia samoistnego bólu; jest ono bolesne pod wpływem ucisku.   Z ukrytym m.- p TPs  związane mogą być wszystkie  objawy kliniczne typowe dla aktywnego m.-p TPs, poza samoistnym bólem, który jest tu czynnikiem różnicującym.
Zdaniem Janet G. Travel i Davida G. Simonsa, autorów monumentalnej pracy pt. „Myofascial Pain and Dysfunction” (33) każdy z 496 mięśni człowieka  może rozwijać mięś-niowo-powięziowe punkty spustowe (Myofascial Trigger Points [m-p TPs]), z powiązanym z nimi bólem, niekorzystną zmianą stanu psychicznego i zaburzeniami wegetatywnymi. M-p TPs są bardzo częste i stają się sprawą obciążającą niemal każdego człowieka, w tym lub in-nym okresie jego życia. O klinicznym znaczeniu m-p TPs świadczyć może fakt szerokiego opisywania ich w literaturze akupunktury, anestezjologii, ortopedii, pediatrii, medycyny fizykalnej, rehabilitacji i reumatologii, a nawet stomatologii. Ciężkość objawów klinicznych z powodu m-p TPs waha się od bezbolesnych ograniczeń ruchu z powodu utajonych TPs, częstych nie tylko w podeszłym wieku, ale i u dzieci, do dręczących, obezwładniających bólów, powodowanych przez bardzo aktywne TPs. Na zespoły bólowe z powodu aktywnych m-p TPs najczęściej cierpią osobnicy z maksymalną aktywnością życiową, w wieku pomiędzy 30 a 50 rokiem życia. Pomimo ich bardzo dużego nasilenia, m-p TPs nie zagrażają bezpośrednio życiu, ale przez swe ogromne nasilenie są powodem wielkich  cierpień. Dewastują  przez to jakość życia i powodują ogromne straty materialne.
Wzajemne powiązania psychiki i mięśni
Od dawna wiadomo, że napięcia mięśniowe są ściśle powiązane ze stanem psychicznym. Mięśnie są wręcz traktowane jako czuły barometr napięć psychicznych,  a patologiczne napięcia mięśniowe, jako ważny czynnik wpływający na stan psychiczny. W mięśniu  chronicznie  przeciążonym, szczególnie  przeciążonym statycznie, lub psychogennie, dochodzi zazwyczaj do stopniowego  zwiększania jego napięcia spoczynkowego. Pod wpływem  zwiększonego  tonusu mięśniowego przyspiesza  się akcja serca, podwyższa ciśnienie tętnicze krwi, gromadzi się stresowy potencjał energetyczny, który u współczesnego człowieka, ze względów społecznych najczęściej nie może  się  rozładować.  Nie  mogąc eksplodować - imploduje do wewnątrz, czyniąc organizmowi najprzeróżniejsze szkody. Powoduje  on, że m.in. w przeciwstawianie się siłom przyciągania ziemskiego  wkładamy o wiele więcej energii i napięcia, niż jest to  konieczne. Ruchy  ciała powoli tracą elastyczność, niektóre mięśnie  kurczą się, a następnie skracają. Dochodzi do deformacji sylwetki i utraty harmonii ruchów. Przeciążenie psychogenne przeradza się w przeciążenie statyczne mięśni, ścięgien, więzadeł   i stawów. Jeśli dokładniej przeanalizować, to przyczyną większości bólów, bez względu na to jakim schorzeniom towarzyszą, jest patologia funkcjonalna mięśni. Ale w polskim piśmiennictwie medycznym problem ten nie znajduje należytego odzwierciedlenia. Dlatego na tym większą uwagę  zasługuje praca Marii Sadowskiej-Wróblewskiej o zmianach w mięśniach badanych metodą EMG w reumatoidalnym zapaleniu stawów. Z pracy tej jednoznacznie wynika, że zmiany mięśniowe w tym schorzeniu znacznie wyprzedzają zmiany kostno-stawowe (1974), choć ciągle panują na ten temat odmienne poglądy (23).
TPs są często pomijanym i nie rozumianym źródłem nękających bólów mięśniowo-powięziowych, najczęściej odczuwanych jako bóle kostno-stawowe lub pochodzące z  narządów wewnętrznych. (Nasuwają się wątpliwości,  czy w ogóle mogą być samoistne odczucia bólowe bez obecności aktywnych TPs ? - E. Gadula 1995). Ciągle niejasny jest mechanizm ich powstawania. Rozpoczynają się od wzmożonego napięcia mięśniowego, stają się miejscem nadwrażliwości nerwów, podwyższonego metabolizmu i upośledzonego krążenia. Nie leczone TPs przechodzą w fazę dystroficzną, aż do pełnego zwłóknienia mięśni. Ważną klinicznie ich cechą jest fakt, że w zdrowych mięśniach nie występują! Nie występują w zdrowych mięśniach także: stwardnienia pęczków mięśniowych, a w odpowiedzi na ucisk: mimowolna ogólna reakcja ruchowa („Jump Sign”), mimowolna miejscowa reakcja ruchowa (LTR) ani ból. Siła i rozległość bólu nie zależy od wielkości mięśnia, ale od stopnia podrażnienia TP. Inaktywacja tylko jednego TP z wielu współdziałających z sobą powoduje niewielką ulgę w bólu. Natomiast inaktywacja wszystkich TPs daje całkowite zniesienie bólu.
Najwrażliwszymi elementami ludzkiego ciała są: układ nerwowy, narządy zmysłów, pobudliwa tkanka łączna (a w niej szczególnie mięśnie) i nieco mniej wrażliwy, ale pełniący na drodze humoralnej wyspecjalizowane funkcje zbliżone do układu nerwowego - układ  hormonalny. Układ mięśniowy poza dużą wrażliwością na różne bodźce, charakteryzuje się szczególną wrażliwością na stresy psychiczne. Reich mówi wręcz o mięśniowym odwzorowaniu stanu psychicznego lub mięśniowym gorsecie charakteru. Znajomość tego faktu jest wykorzystywana praktycznie w leczeniu, a szczególnie w większości technik miorelaksacyj-nych.
Mięśniówka gładka i poprzecznie prążkowana a funkcjonowanie organizmu
Jednym z ważnych ogniw pośredniczących w oddziaływaniach psychiki z ciałem, a głównie z mięśniami jest układ oddechowy. Oddziaływania te realizują się w obydwie strony: stany emocjonalne poprzez wzmożone napięcia mięśniowe (w tym także mięśni przepony) zaburzają oddech, ale na jego jakość mają również ogromny wpływ napięcia mięśniowe wzmożone z innych powodów niż emocjonalne. Zaburzenia oddechowe z kolei powodują niedotlenienie organizmu, a szczególnie mózgu i mięśni, pogarszając i tak już zaburzone  funkcje tych narządów. Ten mechanizm błędnego koła dobrze ilustruje popularne w kręgach rehabilitacyjnych porzekadło: „Tak oddychamy jak myślimy i tak myślimy, jak oddychamy”.
             Jeśli patologia w postaci nieprawidłowych napięć pojawi się na styku: zakończenia nerwowe - mięśniówka gładka, to powoduje zaburzenia krążenia, oddychania, a także funkcji układu hormonalnego (jeden z mechanizmów zaburzeń w tym układzie) oraz zaburzenia czynności przewodu pokarmowego i układu moczowego. Początkowo będą to stany kurczowe naczyń, oskrzeli, tkanki gruczołowej w układzie hormonalnym, przewodów wyprowadzających dróg żółciowych i trzustkowych oraz zaburzenia perystaltyki jelit, funkcji nerek, moczowodów, pęcherza moczowego oraz zwieraczy pęcherza i odbytu. Doprowadzają one do stanów niedokrwienia i niedotlenienia, nieprawidłowej sekrecji hormonalnej, zalegania treści żółciowej, trzustkowej i w obrębie jelit, a także do zaburzeń filtracji i wydalania moczu oraz zaburzeń funkcji resorbcyjno-wydalniczej przewodu pokarmowego. Jednocześnie dochodzi do zaburzeń funkcji układu immunologicznego. W ten sposób  powstają warunki do rozwoju patogennej mikroflory, zarówno pochodzenia zewnętrznego jak i wewnętrznego, która nabiera wtedy wirulencji. Organizm w miarę utraty odporności staje się coraz bardziej wrażliwy na jej oddziaływanie. Stąd już tylko krok m.in. do najrozmaitszych infekcji, kamicy żółciowej     i moczowej, ale także  wielu innych patologii układowych (14).
             Jeśli patologia rozpoczyna się na styku układ nerwowy - mięśnie poprzecznie prąż-kowane, to pierwsze objawy pojawią się ze strony narządu ruchu w postaci patologicznych napięć mięśni szkieletowych, z ograniczeniem zakresu ruchów, a często także związanych     z nimi bólów w różnych częściach ciała. Bóle w obrębie tułowia, a szczególnie w klatce piersiowej przez ograniczenie jej ruchomości połączone są z zaburzeniami oddychania i krążenia, ale także z wieloma innymi zmianami wegetatywnymi. Towarzyszy im występowanie coraz szerzej opisywanych mięśniowo-powięziowych punktów spustowych. Wiele metod terapeutycznych zarówno medycyny konwencjonalnej, jak i niekonwencjonalnej osiąga znacznie lepsze wyniki, jeśli uwzględnia oddziaływania na te punkty, które w ogromnej większości przypadków są po prostu punktami akupunkury (14).
             Patologicznie napięte mięśnie, a szczególnie aktywne albo nawet utajone, związane    z nimi więzadłowo-powięziowe i skórne (czasem i okostnowe) punkty spustowe (TPs) okazują  niekorzystny wpływ zarówno na stan psychiczny jak i na całość narządu ruchu. Są także często przyczyną odruchowych reperkusji w obrębie narządów wewnętrznych. Podobne zjawisko, ale przebiegające w odwrotnym kierunku pojawia się podczas różnych etapów patologii w obrębie narządów wewnętrznych. Znajomość tych faktów może w wielu przypadkach uchronić od błędów diagnostycznych i braku efektów terapeutycznych.
             W narządzie ruchu pod wpływem patologicznych napięć mięśniowych pojawiają się ponadto tzw. „małe uszkodzenia międzykręgowe”, szeroko opisywane w pracach traktujących o terapii manualnej (Maigne - za A. Rakowskim) (21), jak i dyskopatie, czy uszkodzenia łękotek kolanowych (duże podobieństwo mechanizmu uszkodzenia - E. Gadula 1994), ale także przeciążenia w obrębie całego narządu ruchu, z postępującym zaburzeniem odżywiania zarówno elementów miękkich jak i kostno-stawowych. Dla zaawansowania tych ostatnich szczególnego znaczenia nabierają zaburzenia hormonalne, szczególnie te, które przebiegają z osteoporozą, rozmiękczającą układ kostno-stawowy. A w międzyczasie mogą i często dołączają się różnej natury zmiany zapalne czy tzw. martwice aseptyczne. Te czynniki wespół z innymi indywidualnymi cechami organizmu (jak choćby nadwaga) mogą doprowadzić do szybciej lub wolniej postępujących zmian w obrębie kręgosłupa i w całym  narządzie ruchu. To z kolei na zasadzie błędnego koła może przyczynić się do nasilenia zmian patologicznych w obrębie narządów wewnętrznych, układu hormonalnego czy układu nerwowego.
Jak te wzajemne powiązania można wykorzystać w postępowaniu praktycznym? Jak wykazuje wielowiekowe doświadczenie większość schorzeń i związanych z nimi dolegliwości można skutecznie leczyć pracą z ciałem - z narządem ruchu, a głównie z mięśniami, ale także ze skórą, która jest zewnętrzną redutą układu nerwowego.  Za pomocą terapii manualnej poprzez  narząd  ruchu, a szczególnie poprzez TPs i małe stawy międzykręgowe można korzystnie oddziaływać zarówno na narząd ruchu, jak i na układ wegetatywny. Z drugiej strony oddziaływania na układ wegetatywny i układ somatyczny mogą odbywać się na drodze różnych form psychoterapii, ze szczególnym podkreśleniem znaczenia hipnozy i medytacji. Natomiast większość metod kręgu akupunktury wydaje się oddziaływać równocześnie zarówno na psychikę i układ wegetatywny jak i na układ somatyczny. W całej jednak złożonej metodyce diagnostyczno-terapeutyczno-rokowniczej, a nie tylko w oddziaływaniach terapeutycznych szczególną wagę należy przywiązywać do indywidualnej reakcji (wrażliwości) osobniczej i głównie od niej uzależniać całokształt  postępowania z pacjentem.
Zdrowie a układ hormonalny
             Na niezwykle istotną rolę układu hormonalnego w patomechanizmie schorzeń zwracają uwagę, zarówno autor koncepcji  stresu  i tzw. „schorzeń adaptacyjnych”, Hans Sely’e,  jak i  Włodzimierz Dilman, autor koncepcji tzw. „schorzeń kompensacyjnych”.
Hans Sely'e, autor koncepcji stresu i tzw. „schorzeń adaptacyjnych", poszukując przyczyn schorzeń i ich cech wspólnych, zwrócił uwagę na tzw. „objawy niespecyficzne schorzeń"        i doszedł do wniosku, że w dużej mierze zależą one zarówno od stanu psychicznego jak i od reakcji układu hormonalnego (31).
Włodzimierz Dilman na podstawie przyjęcia koncepcji biocybernetycznego sprzężenia działania dwóch homeostatów hormonalnych - energetycznego (podwzgórze-hormon wzrostu-przysadka-insulina) i prokreacyjnego (podwzgórze-przysadka-hormony płciowe), wysunął koncepcję schorzeń kompensacyjnych, obejmującą skutki funkcjonowania układu wegetatywnego i jego zaburzeń, od chwili urodzenia, aż do śmierci. Dysfunkcją układu hormonalnego Dilman tłumaczy większość mechanizmów patologii ludzkiej. Szczególną wagę przywiązuje do roli podwzgórza i progu podwzgórzowego. W oddziaływaniu wewnętrznym jak i zewnętrznym na podwzgórze widzi możliwość skutecznych i bezpiecznych wpływów terapeutycznych. Zwraca także uwagę na korzystny, ochronny wpływ hormonów płciowych na większość funkcji organizmu (5).
Kręgosłup anteną?
             Schorzenia kręgosłupa najczęściej dotychczas traktowane są przez medycynę wyłącznie jako schorzenia narządu ruchu, gdy tymczasem wiele faktów klinicznych przemawia za koniecznością traktowania kręgosłupa, wraz z rdzeniem kręgowym i związaną z nim częścią układu nerwowego jako swoistej anteny. Z jednej strony pośredniczy on pomiędzy organizmem a środowiskiem, a z drugiej w szczególny sposób wiąże czynnościowo poszczególne układy i narządy (E. Gadula 1994) (14,15). Patologiczne napięcia mięśniowe i często występujące jako ich następstwo bóle, wydają się być związane w pierwszym rzędzie z kręgosłupem, jako szeroko pojętym układem czynnościowym, a nie tylko podporową osią ciała. Mogą one pojawić się pod wpływem silnych stresów psychicznych, infekcji, przeciążeń mechanicznych (stresy psychiczne i wiele infekcji także w efekcie dają przeciążenia mechaniczne), czy z innych powodów, niemal w każdym odcinku kręgosłupa. Najczęstsze są jednak na pograniczu szyjno-piersiowym i w odcinku lędźwiowym, miejscach szczególnie ściśle związanych z czynnością wegetatywnego układu nerwowego. Zdaniem prof. Wiktora Degi (1986) najistotniejszy postęp w medycynie dokona się dzięki głębszemu poznaniu funkcji układu wegetatywnego, o których jeszcze ciągle mamy tylko mgliste pojęcie.
Jeśli jeszcze wziąć pod uwagę zespół czynników obniżających odporność, wśród których w ostatnim czasie dominującą rolę przypisuje się psychice, to może to stać się podstawą  weryfikacji dotychczasowych poglądów na czynniki etiologiczne i patomechanizm większości schorzeń. Wnioski mogą być interesujące, a nawet zaskakujące, choć z pewnością na początku trudne do przyjęcia. Najszerzej pojęta praktyka lekarska i wyniki leczenia oparte na takich poglądach zdają się weryfikować je pozytywnie. 
Jak powinna wyglądać nowoczesna rehabilitacja?
             Kompleksowa rehabilitacja, skoncentrowana zarówno na psychice jak i na ciele pacjenta jest optymalną, choć ciągle jeszcze nie docenianą metodą współczesnej  medycyny (15). Metody nowoczesnej, kompleksowej rehabilitacji, zarówno konwencjonalnej jak i niekonwencjonalnej winny być stosowane jako rehabilitacja zintegrowana od pierwszej chwili kontaktu z pacjentem. Farmakoterapia i leczenie operacyjne, uważane dotychczas za podstawowe metody leczenia, z czasem staną się metodami pomocniczymi zintegrowanej rehabilitacji. Aby stosowane w rehabilitacji metody diagnostyki i terapii mogły docierać głębiej, niż tylko do podstawowych objawów, specyficznych dla określonego schorzenia pacjenta, winny wynikać z pogłębionej znajomości istoty życia i zasad funkcjonowania ludzkiego organizmu, uwzględniających znaczenie psychiki i psychosomatycznej więzi ludzkiej natury.
Szczegółowe badanie podmiotowe i wynik kompetentnego, dokładnego badania fizykalnego, ze szczególnym uwzględnieniem stanu kręgosłupa, obecności aktywnych i ukrytych (mięśniowo-powięziowych, ścięgnistych, skórnych i okostnowych) punktów spustowych i małych uszkodzeń międzykręgowych winny stać się podstawą diagnostyki, głównie opartej o kryteria funkcjonalne. Natomiast biochemiczne badania laboratoryjne i instrumentalne badania strukturalne powinny być wykonywane w sposób bardziej przemyślany i znacznie rzadziej niż czyni się to dotychczas. Mimo ich niewątpliwej wartości powinny one pozostawać tylko uzupełnieniem badania podmiotowego i przedmiotowego oraz wyników przemyśleń i odczuć intuicyjnych doświadczonego lekarza (9). Mimo, że od niemal dwóch stuleci medycyna stała się nauką, ciągle jeszcze jest i chyba na zawsze pozostanie przede wszystkim sztuką. I dzieje się to niewątpliwie z korzyścią dla pacjentów. Świadczą o tym coraz częściej obserwowane przypadki wyraźnej i długotrwałej poprawy, a nawet wyleczeń w schorzeniach uważanych przez medycynę jako naukę za nieuleczalne. Dobitnie świadczy także o tym tytuł książki Juliana Aleksandrowicza - „Nie ma nieuleczalnie chorych”, a także znane powiedzenie Władysława Biegańskiego: „Nie chciałbym być lekarzem, gdybym nie potrafił pomóc pacjentom, którym medycyna już pomóc nie może”.
Metody psychoterapii i relaksacji mięśniowej
 Niepokojące zjawisko nadużywania używek i leków, szczególnie przeciwbólowych    i psychotropowych jest dowodem społecznego zapotrzebowania na skuteczne sposoby przeciwdziałania cywilizacyjnym stresom i rozwijającym się na ich tle coraz częstszym schorzeniom cywilizacyjnym. Badania ponad dwudziestu ostatnich lat zakwestionowały uznawany wcześniej przez psychologię i medycynę Zachodu podział procesów w organizmie na dające się kontrolować świadomie i niedostępne dla kontroli. Wykazały one istnienie możliwości świadomej kontroli procesów zachodzących w częściach organizmu unerwionych przez układ wegetatywny, choć zwany jest autonomicznym. Psychofizjolodzy amerykańscy proponują wykształcenie w sobie umiejętności szeroko pojętej relaksacji, której wartości do niedawna były doceniane jedynie w kulturach wschodnich. Może to się odbywać zarówno na drodze medytacji jak i dzięki zastosowaniu odpowiedniej aparatury elektromedycznej. Kontrola z po-mocą aparatury odbywa się na zasadzie sprzężenia zwrotnego. Aparatura występuje tu w charakterze technicznego środka komunikacji człowieka z jego własnym, podświadomym „ja” (4).
Psychosomatyka fundamentem życia?
             Psychosomatyczny charakter choroby według R. O. Beckera pociąga za sobą poza metodami stosowanymi dotychczas w medycynie konwencjonalnej, możliwość psychosomatycznej psychoterapii a także autoterapii (m.in. jako różne formy medytacji, kontemplacji, biofeedbacku, czy działanie efektu placebo)(1), ale również terapii metodami najszerzej pojętego kręgu akupunktury, działającymi szczególnie bezpiecznie i skutecznie zarówno na psychikę jak i rozmaite zespoły czynnościowe, aż do regresji niektórych biochemicznych i organicznych zmian chorobowych włącznie. Zachodzi to na zasadzie odwróconego kierunku patomechanizmu  schorzeń . Pisząc o powiązaniu umysłu z ciałem, Becker stwierdza że: „To medycyna praktyczna przekonała mnie, że sukces w pracy lekarza w głównej mierze zależy od uwagi, jaką się poświęca pacjentom, znacznie mniej zaś od wiedzy i sprawności technicznej (1). Niestety, doszło do zdeprecjonowania przez nową medycynę naukową ważności relacji lekarz-pacjent. Eksperymenty udowodniły, że w hipnozie rzeczywiście zachodzi blokada przewodzenia bólu. Wydaje się, że sam mózg może odcinać dopływ bólu przez „kierowaną wolą” zmianę potencjałów stałoprądowych w pozostałych częściach ciała. Są wszelkie podstawy by sądzić, iż kontrola bólu uzyskiwana na drodze biofeedbacku lub jogi zachodzi również za pośrednictwem wrodzonego obwodu tłumienia sygnałów bólowych, który powoduje wyrzucenie porcji własnych substancji  znoszących ból.  Jeśli sygnał ma odpowiednią modulację, następuje wtedy wyzwalanie endorfin, co wykazano w wyniku doświadczeń, w których wstrzyknięcie naloxonu (substancji antagonistycznej w stosunku do opiatów) znosiło znieczulenie wywołane techniką akupunktury. Przewiduję, że badania nad tym układem doprowadzą nas w końcu do umiejętności kontroli bólu, gojenia i wzrostu, co dokonywać się będzie wyłącznie na drodze psychicznej, a przez to znacznie spadnie zapotrzebowanie na pomoc ze strony lekarzy. Są też wszelkie podstawy, by sądzić, że emocje oddziałują na poziom procesów fizjologicznych za pośrednictwem modulowania prądu, który bezpośrednio sprawuje kontrolę nad bólem i gojeniem się tkanek ( Becker 1987). Odkrycia te dostarczają testowalnej, fizycznej podstawy do wyjaśnienia efektu placebo i ważności kontaktu pomiędzy pacjentem   i lekarzem. Mogą one również pomóc w wyjaśnieniu „cudownych” uleczeń dokonywanych przez szamanów, świętych, jak również uzdrowień spontanicznych., które realizują się  przy udziale wizji, modlitw, jogi lub pola bitwy”.

                                                 Chirurgia w arsenale metod współczesnej medycyny

             Zabiegi operacyjne z uzasadnionych i głęboko przemyślanych wskazań od dawna były, są i jeszcze chyba długo będą nie do zastąpienia. Szkoda tylko, że decyzje o leczeniu operacyjnym podejmuje się zbyt często także u chorych, u których w świetle najnowszej wiedzy medycznej nie ma wskazań merytorycznych (26). Można to najczęściej poznać po braku efektów takiego leczenia, nawet jeśli przebiega ono zgodnie z planem, bez istotniejszych powikłań. Najczęściej winę za ten stan rzeczy ponoszą nie sami chirurdzy, z których większość ma wysokie kwalifikacje techniczno-manualne, ale obowiązująca aktualnie filozofia medycyny, czyli m.in. koncepcje teoretyczne na temat życia, zdrowia i choroby, czynników etiologicznych schorzeń i ich patomechanizmu oraz oparte na tych koncepcjach szkolenie lekarzy.
             Nie zawsze to, co w medycynie uważane jest za postęp, stanowi prawdziwy powód do dumy. Mało, niektóre fakty uważane za niewątpliwy postęp, z wielu powodów muszą budzić poważne zastrzeżenia. W skali indywidualnej określonego pacjenta, u którego z powodu nieskutecznego leczenia zachowawczego doszło do zniszczenia ważnego dla życia narządu, zabieg przeszczepienia narządu jest sukcesem, umożliwiającym dłuższe przeżycie, a nawet czasową poprawę jakości życia. Ale w skali medycyny jest formą porażki, świadczącej o nieskuteczności leczenia zachowawczego, z którą ponadto potencjalnie wiąże się wiele nadużyć natury moralnej, a nawet kryminalnej (9). Stały postęp inżynierii genetycznej choćby tylko w odniesieniu do przeszczepów narządów problemów tych nie tylko nie rozwiązuje, ale mnoży je i nasila. I zamiast wykorzystać wszystkie potencjalne możliwości poprawy wyników leczenia zachowawczego nie tylko na drodze farmakoterapii chemicznej, ogromne wysiłki i środki angażuje się w rozwój transplantologii i inżynierii genetycznej, kosztem innych badań dających szansę na poprawę skuteczności leczenia zachowawczego.
             Zarówno zasady diagnostyki przedoperacyjnej, jak i samo leczenie operacyjne w każdej specjalności medycznej powinno przebiegać zgodnie z zasadami wypracowanymi na przestrzeni wielu lat. W szczególny sposób zasady te winny być przestrzegane w onkologii,  w której wynik leczenia uzależniony jest nie tylko od rodzaju zmian nowotworowych, ale także od już dawno ustalonej taktyki postępowania, w ramach której czas od chwili biopsji igłowej, a szczególnie od pobrania wycinka zmian patologicznych do wykonania zabiegu powinien być jak najkrótszy. Dobitnie świadczy o tym termin „intra” określający zabieg pobierania wycinka z natychmiastowym badaniem histopatologicznym (zwykle w ciągu godziny powinna nadejść odpowiedź), od wyniku którego uzależniony jest tok dalszego postępowania – zaszycie rany lub odpowiedni zabieg z zakresu chirurgii onkologicznej. Najczęściej zasad takiego postępowania ściśle przestrzegano w większych oddziałach chirurgicznych i to jeszcze w czasach, kiedy chirurdzy ogólni zmuszeni byli zajmować się onkologią. Dziś wielki niepokój budzi praktyka stosowana niemal powszechnie w niektórych placówkach onkologicznych, polegająca na tym, że z powodów ekonomicznych lub niedowładu organizacyjnego czas pomiędzy punkcją zmiany nowotworowej lub pobraniem wycinka, a uzyskaniem wyniku badania histopatologicznego liczy się na tygodnie. Mało, podobnie długi czas upływa od chwili uzyskania wyniku histologicznego badania onkologicznego do wykonaniem definitywnego zabiegu chirurgicznego. Co to oznacza dla pacjentów, fachowcom tłumaczyć nie trzeba. Jest to jeden z ważnych czynników pogarszających rokowanie, a więc wyniki leczenia w onkologii.
             Innym ważnym błędem leczenia operacyjnego jest fakt, że najczęściej nie jest ono zin-tegrowane z kompleksową rehabilitacją opartą na psycho- i fizjoterapii, a jest najczęściej niejako celem samym w sobie, lub co najwyżej jest łączone z ograniczoną kinezyterapią, niezbyt poważnie traktowaną przez większość  specjalistów zabiegowych.
             Dalszym czynnikiem pogarszającym wyniki leczenia chirurgicznego jest fakt, że często są kwalifikowani do niego pacjenci, u których nie uzyskano poprawy za pomocą  leczenia farmakologicznego, albo decyzję o leczeniu operacyjnym podejmuje się ze wskazań życiowych  u pacjentów, u których wystąpiły ciężkie powikłania po farmakoterapii.
Jeśli farmakoterapia to jaka?
             W świetle najnowszej wiedzy najmniej możliwości poprawy stanu zdrowia można spodziewać się po leczeniu farmakologicznym syntetycznymi, za pomocą substancji chemicznych (27). Pośrednio prawdziwość tego stwierdzenia może potwierdzać fakt, że samo wyodrębnienie najsilniej działającego składnika, nawet z bezpiecznych i skutecznych leków naturalnych powoduje, że po jego zastosowaniu pojawiają się działania uboczne, a nawet powikłania. Leki naturalne powinny być traktowane jako dostosowane ewolucyjnie składniki naturalnego środowiska, w tym także jako składniki racjonalnego żywienia, a nie jako niepotrzebny balast zaśmiecający organizm. Dla uważnych obserwatorów nie ulega wątpliwości, że są one bezpieczne i wykazują skuteczność leczniczą. Natomiast farmaceutyki chemiczne są substancjami ewolucyjnie obcymi, rodzajem trucizn mobilizujących w ryzykowny sposób siły odpornościowe organizmu. Stąd tak częste przy ich stosowaniu skutki uboczne i powikłania. Co gorsza te  niekorzystne reakcje mogą ujawnić się nie tylko w trakcie leczenia, ale także po krótszym lub dłuższym czasie, a  bardzo prawdopodobne że także jako trudne do przewidzenia obciążenie genetyczne.
             Produkcja większości substancji biochemicznych przebiega w organizmie w procesie homeostazy na zasadzie procesów biocybernetycznych, opartych o ujemne sprzężenia zwrotne. Podawanie jakiegokolwiek leku produkowanego przez organizm,  powoduje  automatycznie obniżanie jego produkcji endogennej, aż do objawów  wyczerpania funkcjonalnego, a na wet do zmian strukturalnych określonych narządów. Natomiast wydzielanie tych substancji przez organizm uzależnione jest od wielu, nieraz trudnych do uchwycenia czynników, wśród których szczególną rolę odgrywa zegar biologiczny i odbywa się niezwykle precyzyjnie (w sposób pulsacyjny).
Nowoczesna fizjoterapia
 Przy nowym podejściu do fundamentów psychosomatyki, jako fundamentu życia,       a  szczególnie przy uznaniu dominującej i inicjującej u człowieka roli psychiki i mięśni, w innym świetle można rozpatrywać mechanizmy oddziaływań zarówno metod tradycyjnie zaliczanych do fizjoterapii takich jak: kinezyterapia, elektrofizykoterapia, promieniolecznictwo czy termoterapia, jak i metod często jeszcze zaliczanych do niekonwencjonalnych,  takich jak: akupunktura, moxa, akupresura, terapia manualna, laseroterapia, magnetoterapia, krioterapia, muzykoterapia i choreoterapia (9).
W myśl koncepcji Sedlaka, metody fizykalne odznaczają się bezpośrednim wpływem na energetykę organizmu, co stwarza możliwość zarówno bezpośrednich oddziaływań na elektrostazę (EKZ – pojęcie wprowadzone przez Włodzimierza Sedlaka. Elektrostaza to nagromadzenie ujemnych ładunków na powierzchni ciała i powierzchni poszczególnych narządów, a nawet układów)), jak i pośrednich, na procesy biochemiczne organizmu (25,26,34). Ruch na zasadzie zjawisk piezo- i piroelektrycznych wyzwala elektrony, a więc potencjał elektryczny skurczu mięśniowego i prądy czynnościowe przewodnictwa nerwowego. Mogą one ponadto  modyfikować elektrostazę i poprzez  metabolizm powodować nieswoistą odporność organizmu. W stanach patologicznych napięć mięśniowych kinezyterapia wydatnie je obniża i zmniejsza bóle, a ponadto odgrywa ważną rolę w regresji niekorzystnych zmian biochemicznych i strukturalnych (E. Gadula 1995) (9,11). Podczas masaży zachodzą  mechanizmy, a częściowo i efekty zbliżone do metod kręgu akupunktury, a szczególnie akupresury. Bioelektronika także głębiej niż tradycyjna balneoterapia wnika w  mechanizmy oddziaływania na  organizm wody, stosowanej na powierzchnię ciała. Wysoka stała dielektryczna wody, a głównie różnica stałych dielektrycznych wody i organizmu powoduje, że organizm zanurzony w wodzie ładuje się ujemnie, zatem wzmacnia EKZ i swą energetykę. Podczas rozpryskiwania się na powierzchni ciała  strumienia wody, na zasadzie triboelektryczności uwalniają się elektrony, a sama mechaniczna siła uderzenia działa na zasadzie zjawiska piezoelektrycznego. Istotny wpływ na kliniczne skutki balneoterapii wywierają działające podczas niej bodźce termiczne. Działanie zimna występuje szczególnie intensywnie podczas różnych odmian krioterapii, ale także w trakcie hydroterapii zimnej (17).
W tradycyjnym piśmiennictwie specjalistycznym, z wyjątkiem medycyny fizykalnej, podczas omawiania efektów oddziaływania zimna, zwykle uwagę koncentruje się na jego niekorzystnym wpływie, który w wielu sytuacjach jest niewątpliwą przyczyną wystąpienia lub pogorszenia przebiegu wielu schorzeń. Niewiele natomiast uwagi poświęca się krótkotrwałemu działaniu zimna, szczególnie połączonemu z intensywnym pobieraniem ciepła z po-wierzchni ciała podczas wrzenia, jak to ma miejsce w przypadku skroplonych gazów, lub chlorku etylu. Już sama zimna woda, choć w przypadku jej stosowania trudno mówić o parowaniu, działając krótkotrwale na powierzchnię skóry, może w krótkim czasie po jej zadziałaniu wywołać  uczucie dość intensywnego ciepła. Zadziałanie na dużą powierzchnię ciała substancją o niskiej temperaturze wrzenia, a szczególnie o dużym cieple parowania, może w szczególnych przypadkach na okres od kilkunastu minut do kilku godzin podnieść próg bólu. Stwierdzono także, że przez okres kilku godzin a nawet kilku dni może w zauważalny sposób podnieść ciepłotę ciała (13,18,22). W doświadczeniach na zwierzętach opisano, że zadziałanie zimnem, z intensywnym pobieraniem ciepła na dużą powierzchnię ciała może nawet podwyższyć o kilka dziesiętnych stopnia Celsjusza ciepłotę podwzgórza, z dużymi konsekwencjami dla gry hormonalnej i metabolizmu (22). 
Stosowana jako jedna z metod kręgu akupunktury moxa, podobnie jak hydroterapia ciepła wywierają także często korzystny wpływ na wiele funkcji organizmu, z psychiką i napięciami mięśniowymi (rozluźnienie) włącznie. Akupunktura, promienie lasera i pole magnetyczne wywierają swój wpływ, oddziałując poprzez wzmacnianie, szczególnie stabilizację procesów energetycznych organizmu, najczęściej na zasadzie powiązanych ze sobą zjawisk odruchowych.
Szczególna rola pól elektromagnetycznych
W ostatnich latach coraz częściej i z dobrym efektem w ramach fizjoterapii stosowana
jest magnetoterapia i magnetostymulacja, terapia za pomocą zmiennego pola magnetycznego od starannie dobranych parametrach. Jak dotąd najbardziej przekonywujących podstaw teoretycznych dla zrozumienia mechanizmu oddziaływania pól elektrycznych i fal elektromagnetycznych na organizmy żywe stwarza wspomniana wcześniej bioelektronika (17,27,28,29). Wiele doniesień na ten temat z innych źródeł jest sprzeczne. Choć dominują doniesienia o niekorzystnych wpływach pól elektromagnetycznych pochodzenia technicznego (smog elektromagnetyczny), nie ulega wątpliwości skuteczność zarówno magnetoterapii jak i magneto stymulacji. Wydaje się, że rodzaj oddziaływania pół elektromagnetycznych uzależniony jest od ich parametrów. Istnieje wiele danych przemawiających za tym, że naturalne pole geomagnetyczne było i nadal pozostaje czynnikiem, bez którego niemożliwe jest życie na Ziemi. Niestety techniczna działalność człowieka w istotny, a niekorzystny dla życia sposób naruszyła pole geomagnetyczne. Drugim czynnikiem niekorzystnie wpływającym na funkcjonowanie większości organizmów żywych stały się pola elektromagnetyczne pochodzenia technicznego (smog elektromagnetyczny). Obydwa czynniki doprowadziły do poważnego zagrożenia dla istot żywych, stając się jednym z ważniejszych czynników etiologicznych schorzeń (szczególnie schorzeń cywilizacyjnych)(1). Sprawa wymaga jednak dalszych, szeroko zakrojonych badań.
Pogoda a zabiegi operacyjne
Bioelektronika pozwala także coraz lepiej rozumieć mechanizmy oddziaływania zespołu czynników biometeorologicznych na organizmy żywe (8). Z powodu technicznej działalności człowieka doszło do wytworzenia dziur ozonowych w jonosferze, które w istotny sposób naruszyły ochronną dla życia rolę atmosfery ziemskiej. Oprócz zwykłych, ziemskich wpływów atmosferycznych, związanych ze zmianami pogody i zanieczyszczeniem atmosfery doszedł czynnik pozaziemski w postaci nasilonego oddziaływania wiatru słonecznego i promieniowania kosmicznego. Biometeorologia ziemska i kosmiczna wywiera istotny wpływ już na organizmy zdrowie. Rola tego wpływu nabiera szczególnego znaczenia w przypadku ludzi chorych. Wpływ ten dotyczy zarówno somy jak i psyche. Wykonywanie cięższych zabiegów operacyjnych w trudnych warunkach biometeorologicznych może być przyczyną wielu powikłań, z czego zdają sobie sprawę tylko nieliczni chirurdzy.
Metody fizykalne w chirurgii
Dzięki umiejętnemu stosowaniu wielu metod medycyny fizykalnej można wyraźnie poprawić wyniki leczenia operacyjnego, zarówno poprzez lepsze przygotowanie chorych do zabiegu, jak i  przez przyspieszenie procesu rekonwalescencji w okresie pooperacyjnym. Sku-teczność kliniczną  metod fizjoterapii wydatnie zwiększa umiejętne ich kojarzenie (10).
Ból ostry i przewlekly
             Istnieją dwa podstawowe rodzaje bólu – ostry i przewlekły. Pierwszy jest ważnym sygnałem biologicznym zmian patologicznych zachodzących w organizmie pod wpływem działania czynników środowiska zewnętrznego i wewnętrznego. Drugi przetrwałą reakcją organizmu na ból, przebiegającą z dużym zaangażowaniem psychiki i utrzymuje się nawet wtedy, kiedy ustąpiła przyczyna go wywołująca. Ból ostry jest ważnym sygnałem biologicznym, niezbędnym do normalnego funkcjonowania i ochrony organizmu przed uszkodzeniem. Ból przewlekły choć także może świadczyć o zmianach patologicznych, jest głównie przeżyciem psychicznym (korowym), nie zawsze adekwatnym do wywołującej go przyczyny. Jeden i drugi jest przyczyną cierpienia i najważniejszym powodem, dla którego osoba odczuwająca ból poszukuje pomocy (37). Mimo, że istnieje wiele koncepcji na temat mechanizmu powstawania i przewodzenia bólu, to tylko nieliczne wiążą ból ze zmianami w mięśniach, zarówno gładkich, jak i poprzecznie prążkowanych.
Ból a zabiegi operacyjne
             Podstawowymi metodami znieczulenia do zabiegów operacyjnych jest znieczulenie ogólne, miejscowe, przewodowe, zwojowe, rdzeniowe, zewnątrzoponowe i kombinowane. Sporadycznie jako metodę znieczulenia do zabiegów operacyjnych (zwykle mniejszych) stosuje się także hipnozę.
Znieczulenie ogólne jest metodą mocno obciążającą stan ogólny chorego, a szczególnie układ krążeniowo-oddechowy, wątrobę i nerki. Dlatego w przypadkach konieczności znieczulania pacjentów o zwiększonym ryzyku operacyjnym, jeśli jest to tylko możliwe ze względu na operowaną okolicę i rodzaj zabiegu operacyjnego, stosuje się znieczulenie nadoponowe. Ważnym zabiegiem operacyjnym, podczas którego należy zachować najwyższą ostrożność ze wskazaniami do znieczulenia ogólnego ze względu na płód, jest cięcie cesarskie.
             Od ponad czterdziestu lat w Chinach i innych krajach Dalekiego Wschodu wprowadzono znieczulenie za pomocą akupunktury i elektroakupunktury do szerokiego spektrum zabiegów operacyjnych, z zabiegami na otwartej klatce piersiowej włącznie. W warunkach europejskich od około trzydziestu lat czynione są nieśmiałe próby wprowadzania znieczulenia ogólnego w połączeniu z akupunkturą, czy elektroakupunkturą. Sporadycznie stosuje się także hipnozę jako metodę znieczulenia do mniejszych zabiegów operacyjnych. Pozwala to na osiąganie dobrych warunków operacyjnych przy stosowaniu znacznego (25 do 10% dawki ) ograniczenia ogólnej ilości środków chemicznych ogólnego znieczulenia. Czynione są także okresowe próby stosowania metod kręgu akupunktury w stabilizacji psycho-wegetatywnej w dniu poprzedzającym termin zabiegu operacyjnego, oraz w leczeniu bólu pooperacyjnego.
             Ból pooperacyjny jest bólem ostrym powstałym w wyniku cięcia chirurgicznego        w obrębie zakończeń nerwowych skóry, mięśni poprzecznie prążkowanych narządu ruchu operowanej okolicy, w obrębie błon otaczających poszczególne jamy ciała czy narządy (otrzewna, krezka jelit, opłucna, opona twarda centralnego układu nerwowego, czy okostna). W jego przebiegu stwierdza się punkty ostrego bólu odczuwanego samoistnie lub przy dotyku, zachowaniem przypominające ostre lub utajone mięśniowo-powięziowe punkty spustowe. Najczęstszym sposobem leczenia bólu pooperacyjnego jest farmakoterapia za pomocą środków o silnym działaniu przeciwbólowym, nie wyłączając narkotyków takich jak morfina czy dolantyna. Innym, często stosowanym w Polsce lekiem przeciwbólowym w okresie pooperacyjnym jest pyralgina. Od ponad dwudziestu lat, wraz z rozwojem anestezjologii, u części pacjentów pooperacyjnych, szczególnie z poważniejszymi zaburzeniami metabolicznymi zaczęto w leczeniu bólu stosować leki z grupy neuroleptoanalgetyków.
             W drugiej połowie XX w. niemal na całym świecie obserwuje się ożywienie zainteresowań zarówno istotą bólu, jak i jego leczeniem. Powodem tego jest wzrastająca ilość schorzeń cywilizacyjnych, większości których towarzyszy ból i postęp chirurgii pozwalający na coraz trudniejsze i rozleglejsze zabiegi operacyjne, z którymi najczęściej wiąże się ból i trudne do leczenia zaburzenia wegetatywne. Wraz z rozwojem farmakoterapii chemicznej pojawiły się co prawda nowe możliwości anestezjologicznych działań przeciwbólowych, ale z większością leków farmakologicznych łączą się liczne skutki uboczne i powikłania. Są one tym groźniejsze, że dotyczą najczęściej ludzi ciężko chorych już w okresie przedoperacyjnym, u których występują ponadto działania uboczne i powikłania po farmakologicznym znieczuleniu ogólnym.
Ważnym powodem zwiększonego zainteresowania bólem jest opracowanie w krajach kręgu kultury europejskiej nowych metod leczenia bólu za pomocą elektrostymulacji przezskórnej i igłowej. Kolejnym czynnikiem, który pod koniec lat 60-tych zintensyfikował zainteresowanie bólem stało się zwiększone zainteresowanie metodami kręgu akupunktury, zarówno w Stanach Zjednoczonych jak i Europie, a szczególnie wprowadzenie pod koniec lat 50-tych w Chinach akupunktury, jako metody znieczulania do zabiegów operacyjnych. Jeszcze innym ważnym czynnikiem nasilającym zainteresowanie bólem było opracowanie w roku 1965 przez Walla i Melzacka teorii bramkowego sterowania bólem, oraz odkrycie endogennych substancji przeciwbólowych – endorfin i enkefalin.
Ból a metody termiczne
W medycynie Dalekiego Wschodu od tysiącleci obok akupunktury i akupresury stosowane są w leczeniu rozmaite formy przygrzewań i przypieczek. Od wielu stuleci także       w medycynie europejskiej znane jest wiele metod leczenia bólu opartych o działanie bodźców mechanicznych i termicznych. W chirurgii i stomatologii od dawna do pewnych typów zabiegów, głównie jako znieczulenia miejscowego używa się bodźców termicznych, najczęściej stosując miejscowo chlorek etylu.
Chlorek etylu, którego w metodzie własnej użyto jako medium krioterapeutycznego (23,33,37) znany jest w medycynie od niemal dwóch wieków. Stosowany był szeroko zarówno do znieczuleń ogólnych, jak i miejscowych. Synteza wielu innych środków znieczulenia ogólnego i bardzo wąski przedział pomiędzy dawką skuteczną a toksyczną chlorku etylu spowodowały, że od niemal pół wieku środek ten praktycznie wyeliminowano ze znieczuleń ogólnych. Miejscowo i w ograniczonym zakresie stosowany jest nadal w stomatologii i małej chirurgii. Obok innych mediów krioterapii znajduje dosyć szerokie zastosowanie w miejscowym leczeniu bólów po urazach sportowych.
Pierwszym powodem mego zainteresowania stosowaniem chlorku etylu na skórę określonych okolic ciała, jako metody leczenia różnego pochodzenia zespołów bólowych były obserwacje stosowania go przez innych lekarzy w urazach sportowych. Drugim powodem było wieloletnie doświadczenie własne w innej, niefarmakologicznej metodzie leczenia bólu, polegającej na śródskórnym wstrzykiwaniu wody destylowanej i innych substancji działających na zasadzie różnicy stężeń osmotycznych w strefy przeczulicy skórnej, towarzyszącej różnym schorzeniom. Mimo dużej skuteczności terapeutycznej istotną wadą tej metody był intensywny ból w momencie iniekcji śródskórnej. Dalsze odczucia w tej metodzie zależały od tego, czy aktualnie pacjent odczuwał ból, czy go tylko z jakichś powodów symulował. U pacjenta z bólem kolkowym, korzeniowym lub innym po zakończeniu iniekcji ból utrzymywał się lub nawet nasilał się jeszcze przez okres 3-5 minut, a następnie ustępował. W przypadku niektórych nerwobóli nasilony ból utrzymywał się czasem przez okres kilkudziesięciu minut, a nawet kilku godzin, aby ustępując dać najczęściej trwały efekt przeciwbólowy. Natomiast jeśli pacjent aktualnie bólu nie odczuwał, zakończenie iniekcji oznaczało ustąpienie bólu. Zjawisko to występowało także u zdrowych ochotników. Takie reakcje w szczególnych przypadkach stwarzają możliwość różnicowania prawdziwych zespołów bólowych od symulacji. W popularnych wydaniach chińskich autor spotkał się ze wzmianką na temat tej metody, jako metody znieczulania do zabiegów chirurgicznych. Dla badaczy bólu może to być interesującym zjawiskiem, przybliżającym do głębszego poznania różnych mechanizmów powstawania bólu.
             Inną metodą stosowaną w leczeniu przede wszystkim bólu, ale także patologicznych napięć mięśniowych i zaburzeń wegetatywnych jest termoterapia, a szczególnie krioterapia.  W termoterapii, a więc także w krioterapii zgodnie z zasadami medycyny fizykalnej siła działania bodźca termicznego jest tym większa, im większa jest różnica temperatur pomiędzy skórą a działającym bodźcem, na im większej powierzchni bodziec ten działa, oraz im większe jest jego ciepło właściwe (z im większym pobieraniem lub dostarczaniem ciepła łączy się jego działanie) (23,33,37).
Przypadek sprawił, że 20 grudnia 1970 r. po raz pierwszy zastosowałem chlorek etylu na skórę w okolicy tułowia u pacjenta z ostrym zespołem bólowym korzeniowym w postaci nerwobóli międzyżebrowych, na tle zaawansowanego zwyrodnienia kręgosłupa. Również chyba szczęśliwemu przypadkowi przypisać należy, że po kilkunastosekundowym zabiegu bóle ustąpiły całkowicie. W kilka minut powróciła pełna swoboda ruchów, także oddechowych, a poprawa utrzymywała się przez okres ponad trzech miesięcy. Przez pierwsze dwa miesiące po tym wydarzeniu metodę stosowałem w różnych zespołach bólowych wyłącznie  w warunkach ambulatoryjnych, chcąc się upewnić, że to naprawdę działa. Pozwoliło mi to na wstępne rozpracowanie odmian zabiegu, w zależności od przyczyny, lokalizacji, charakteru bólu, osobowości pacjenta i jego reaktywności. Najogólniej zabieg polega na delikatnym spryskiwaniu chlorkiem etylu powłok pacjenta w okolicy uzależnionej od lokalizacji bólu oraz czynników wyżej wspomnianych (23,32).
Podstawowe odmiany zabiegu krioterapii w metodzie własnej:
1.      Lokalna – polega na działaniu chlorkiem etylu na okolicę bólu i jej najbliższe otoczenie.
2.      Segmentarna – oddziaływaniu poddaje się część tułowia unerwioną przez ten sam segment rdzenia, co okolica bólu, oraz segmenty sąsiednie.
3.      Centralna – oddziaływaniu chlorkiem etylu poddawana jest głowa pacjenta i okolica ujść nerwu trójdzielnego (Z zabezpieczeniem dróg oddechowych przed możliwością przedo-stanią się do nich chlorku).
4.      Ogólna – jest to krótkotrwałe oddziaływanie według trzech powyższych odmian, połączone z delikatnym spryskiwaniem tułowia i kończyn, ze szczególnym uwzględnieniem podeszew i wewnętrznych powierzchni dłoni (24,25).
U chorych pooperacyjnych z reguły wykonywałem zabieg w odmianach 1., 2. I 3., najczęściej łącząc go z akupresurą okolicy rany pooperacyjnej i akupresurą odpowiednich segmentów rdzenia w okolicy grzbietu. Zwykle rozpoczynałem go jednak od samej krioterapii. W przypadku pacjentów, u których za pomocą krioterapii nie osiągałem pełnego ustąpienia bólu      (u większości pacjentów), dodatkowo stosowałem akupresurę. Podobnie jak podczas stosowania akupunktury, w własnej metodzie leczenia bólu pooperacyjnego starałem się stosować indywidualne podejście do każdego pacjenta, w zależności od jego osobowości, stanu psychicznego i fizycznego oraz w zależności od wrażliwości osobniczej (29).
Zastosowania własnej metody w warunkach oddziału chirurgicznego
              Po wstępnym rozpracowaniu metody w zastosowaniach ambulatoryjnych, zacząłem sprawdzać jej skuteczność w warunkach dużego oddziału chirurgii ogólnej (80 łóżek). W latach 1971-77 stosowałem ją w Oddziale Chirurgii Ogólnej Szpitala Wojewódzkiego w Opolu.
Po kilku miesiącach rozpracowałem ją jako:
1.      Pomocniczą metodę różnicowania rozlanych bólów brzucha, z podrażnieniem lub nawet zapaleniem otrzewnej. Większość schorzeń chirurgicznych jamy brzusznej rozpoczyna się od objawów i lokalizacji bólu umożliwiających ich diagnostykę. Jednak u niektórych chorych rozlana bolesność jamy brzusznej z objawami podrażnienia otrzewnej może pojawiać się już we wczesnym okresie schorzenia, jeszcze przed zgłoszeniem się chorego do lekarza. Wtedy diagnostyka jest znacznie utrudniona. Spryskanie powłok brzusznych i tułowia chlorkiem etylu, z jednoczesnym, delikatnym uciskiem okolic najżywszej bolesności samoistnej lub uciskowej przyczynia się do powrotu pierwotnej lokalizacji bólu, co wydatnie ułatwia rozpoznanie. Powrót pierwotnej lokalizacji bólu zdarzał się nawet w przypadkach rozlanego zapalenia otrzewnej.
2.       Metodę wspomagającą przygotowania do zabiegu operacyjnego chorych o zwiększonym
ryzyku operacyjnym. Dotyczyło to głównie pacjentów w podeszłym wieku, ze współistniejącymi schorzeniami krążenia, oddychania, zaawansowanymi zmianami zwyrodnieniowymi w obrębie kręgosłupa i towarzyszącymi im bólami, chorych z nadciśnieniem tętniczym, cukrzycą itp. Często byli to chorzy z pogorszoną wydolnością oddechowo-krążeniową, o ograniczonej ruchliwości i zwykle źle sypiający. U większości tych pacjentów po uzyskaniu rozluźnienia mięśniowego i zmniejszeniu, lub nawet ustąpieniu bólów następował powrót sprawności ruchowej i możliwości głębokiego oddechu. Stwarzało to warunki do skutecznego odkrztuszania wydzieliny drzewa oskrzelowego, przyczyniając się w istotny sposób do poprawy samopoczucia pacjentów. Także ich stan ogólny poprawiał się na tyle, że powstawała możliwość bezpiecznego przeprowadzenia zabiegu operacyjnego. W sporadycznych przypadkach nawet dolegliwości brzuszne ulegały wyraźnemu zmniejszeniu, lub ustępowały. Mimo to, pacjentów pozostawiano przez pewien czas na obserwacji.
3.      Metodę stabilizacji psycho-wegetatywnej stosowaną w wieczór poprzedzający zabieg operacyjny. Większość pacjentów w okresie przedoperacyjnym znajduje się w stanie stresu powodowanego zarówno dolegliwościami związanymi ze schorzeniem jak i z powodu obaw przed oczekującym ich zabiegiem operacyjnym. Zwykle w przeddzień zabiegu obawy te nasilają się, powodując nie tylko trudności ze snem, ale i różne zaburzenia wegetatywne. Farmakologiczne środki uspokajające, czy nasenne nie są w tym czasie wskazane, szczególnie u pacjentów planowanych do znieczulenia ogólnego. Wieczorem, w przeddzień zabiegu operacyjnego początkowo stosowałem stabilizację psychowegetatywną za pomocą akupunktury. Pacjenci podawali po niej różnego stopnia zmniejszenie dolegliwości związanych z podstawowym schorzeniem i czuli się wyraźnie rozluźnieni, zarówno fizycznie jak i psychicznie. Niemal wszyscy mimo oczekującego ich zabiegu dobrze przesypiali ostatnią noc. Rano czuli się spokojniejsi niż poprzedniego dnia, przed zabiegiem akupunktury. Po 2-3 tygodniach od wprowadzenia metody stabilizacji psycho-wegetatywnej, zamiast akupunktury, wieczorem w przeddzień zabiegu operacyjnego stosowałem krioterapię za pomocą chlorku etylu albo jako metodę wyłączną, albo   w połączeniu z akupresurą, w zależności od stanu pacjenta. Efekty były podobne. Niewielkie różnice wahały się w obydwie strony i związane były raczej z indywidualna reaktywnością, niż z siłą oddziaływania metody. Dodatkową zaletą stosowania metody własnej w okresie przedoperacyjnym był fakt oswajania pacjenta z zabiegiem, który następnie stosowano w okresie pooperacyjnym.
4.      Metodę leczenia bólu pooperacyjnego i profilaktyki powikłań pooperacyjnych. Pod jej wpływem poza wydatnym zmniejszeniem się, a nawet ustąpieniem bólu, następowała poprawa stanu psychicznego i poprawa snu, a także poprawa krążenia i oddychania (pacjenci mogli łatwiej zakaszleć i odkrztusić wydzielinę drzewa oskrzelowego). Za jej pomocą osiągano także łatwiejsze i wcześniejsze oddawanie moczu, przyspieszony powrót perystaltyki jelit, szybsze uruchamianie chorych i lepsze gojenie się ran pooperacyjnych. Chorzy wyraźnie łatwiej uruchamiali się w łóżku i szybciej z niego wstawali. Następowało przyspieszenie gojenia się ran.
Jedną z istotnych zalet krioterapii z akupresurą (także akupunktury) jest fakt, że można ją stosować w przypadkach przeciwwskazań do określonych środków farmakologicznych, a nawet w przypadkach uczulenia na większość znanych leków. Po większości narkotyków i środków przeciwbólowych chorzy są senni. Z powodu senności źle oddychają, nie potrafią odkrztuszać, mają trudności  ze zmianą pozycji i uruchamianiem się. Prowadzi to do zaburzeń krążenia (m.in. powikłania zakrzepowe), oddychania (zaleganie wydzieliny w drzewie oskrzelowym i trudności jej ewakuacji zarówno z powodu bólu, jak i senności pacjenta), upośledza perystaltykę jelit, oddawanie moczu i gojenie się ran. Mimo senności, wielu chorych skarży się na zły sen, dyskomfort długotrwałego przebywania w łóżku i częste osłabienie.
             Po zabiegu za pomocą chlorku etylu, a tym bardziej chlorku etylu z akupresurą chorzy pooperacyjni niemal natychmiast ożywiają się, podają wyraźnie zmniejszenie się, a nawet ustąpienie bólu (ponad 90% chorych), zaczynają lepiej oddychać i odkrztuszać. Czują się silniejsi, chętniej i szybciej się uruchamiają w łóżku i poza łóżkiem. Podają wyraźną, choć w pierwszym dniu po zabiegu niezbyt długotrwałą poprawę samopoczucia i lepszy sen. Na uwagę zasługuje fakt, że stosowanie opisanej metody nie tylko nie ogranicza możliwości stosowania farmakoterapii, ale nawet poprawia jej efekty.
             Inną cenną metodą leczenia bólu pooperacyjnego, szczególnie chorych, u których istnieją przeciwwskazania do farmakoterapii jest akupunktura. W materiale z górą stu przypadków stwierdziłem przydatność akupunktury do walki z bólem pooperacyjnym, ale także jako metody stabilizacji psycho-wegetatywnej w okresie przedoperacyjnym, przygotowania do zabiegu chorych o zwiększonym ryzyku operacyjnym, a także profilaktyki powikłań pooperacyjnych. W okresie przedoperacyjnym skuteczność akupunktury porównywalna jest do skuteczności metody własnej (krioterapia z akupresurą), a różnice w wielu przypadkach są uzależnione głównie od indywidualnej reaktywności chorych (29). Większość chorych preferuje metodę krioterapii z akupresurą, jako nie naruszającą powłok ciała i dającą przyjemne uczucie odświeżenia. W sporadycznych przypadkach pacjenci nadmiernie wrażliwi na zimno preferowali akupunkturę. Natomiast większość chorych pooperacyjnych zdecydowanie woli zabiegi za pomocą chlorku etylu i nierzadko traktuje je jako substytut niemożliwych w tym czasie kąpieli higienicznych (23,24,25,32). Natomiast sam efekt przeciwbólowy jak i inne wyniki działań osiągane u chorych pooperacyjnych z porównaniu z akupunkturą występują szybciej i są wyraźniejsze.
Skuteczność przeciwbólową krioterapii chlorkiem etylu można także wydatnie zwiększyć przez kojarzenie jej akupunkturą. Czas trwania działania przeciwbólowego obydwu metod jest najczęściej zbliżony; w niektórych przypadkach wydaje się być nieco dłuższy po akupunkturze. Zwykle po średnich, a nawet rozległych zabiegach operacyjnych na jamie brzusznej metodę własną stosowano dwa do trzech razy dziennie i nie zachodziła zwykle w tym czasię potrzeba  stosowania farmakoterapii bólu. U pacjentów, którym w okresie pooperacyjnym z ważnych powodów stosowano neuroleptoanalgezję, efekt przeciwbólowy zarówno po akupunkturze, jak i po chlorku etylu, czy chlorku etylu skojarzonym z akupresurą niemal nie występował, podobnie jak po naloxanie (24,25).
Inne zastosowania metody własnej
Niezależnie od leczenia bólu pooperacyjnego, na dużym materiale chorych stwierdziłem, że własna metoda krioterapii w połączeniu z akupresurą jest również metodą skuteczną w leczeniu: nerwic  i depresji, bólów głowy, bólów reumatycznych, zespołów bólowych pochodzenia kręgosłupowego, bólów pourazowych, kolek (wątrobowej, nerkowej, jelitowej), bólów okołomiesiączkowych, zespołów Meniere’a, zaburzeń czucia, niedowładów, sztywności, spastyczności  bólów nowotworowych, zaburzeń wegetatywnych w przebiegu większości schorzeń, dychawicy oskrzelowej i innych schorzeń alergicznych, a także schorzeń dermatologicznych (10,23).
Wskazania i przeciwwskazania do metody własnej
Główne wskazania do stosowania metody własnej są bardzo zbliżone do ogólnie przyjętych wskazań do leczenia akupunkturą (23,24,25,32). Przeciwwskazania do stosowania krioterapii z akupresurą są nieliczne, a na szczególna uwagę zasługują: brak rozpoznania, choroby zakaźne w okresie wylegania i stany wymagające interwencji chirurgicznej. Zupełnie wyjątkowo spotykanym przeciwwskazaniem do metody własnej może być uczulenie na chlorek etylu (poniżej 0,1% przypadków).
Przypuszczalny mechanizm działania metody własnej
Przypuszczalny mechanizm działania tak stosowanego na skórę chlorku etylu jest zbliżony z jednej strony do mechanizmu działania hydroterapii zimnej, opisywanego w medycynie fizykalnej, a z drugiej do mechanizmu działania akupunktury (24,25,33). Niewątpliwie mechanizm działania metody własnej można także tłumaczyć teorią bramkowego sterowania bólu Walla i Melzacka, modulacją wydzielania endorfin i enkefalin, jak i mechanizmami odruchowymi, a szczególnie hamowaniem bólu za pomocą bodźca termicznego w postaci intensywnego zimna. Jak wiadomo czucie bólu i temperatury przenoszone są w rdzeniu kręgowym tymi samymi drogami. Intensywne odczucie zimna, a szczególnie w połączeniu    z intensywnym pobieraniem ciepła, jak to ma miejsce w przypadku chlorku etylu, jest dla organizmu ważnym bodźcem zagrażającym termoregulacji, być może nawet ważniejszym od bólu (23).
Prostota metody, niskie koszty, duża skuteczność terapeutyczna i szybkość działania, brak poważniejszych przeciwwskazań i powikłań oraz szeroki wachlarz wskazań do jej stosowania czynią krioterapię w połączeniu z akupresurą metodą przydatną w lecznictwie otwartym i zamkniętym, a nawet w pomocy doraźnej (24).
Czynniki utrudniające szersze stosowanie tej metody
Efekty działania tej metody demonstrowałem wielu lekarzom, przedstawicielom specjalności zabiegowych i anestezjologom, w tym także ordynatorom oddziałów i kierownikom klinik. Na większości efekty jej działania robiły duże, czasem wręcz zaskakujące wrażenie, czego nawet nie starali się ukrywać, a mimo to tylko sporadycznie i na krótki czas próbowano metodę te wdrażać do swej praktyki. Czemu to przypisać? Myślę, że składa się na to kilka ważnych powodów:
1.      We współczesnej medycynie konwencjonalnej już dawno opracowano określone metody, wręcz doktryny postępowania, przestrzeganie których leży w interesie pacjentów, ale także w interesie firm produkujących środki farmakologiczne i sprzęt medyczny. I mniej się liczy, czy istnieją inne, bezpieczniejsze i skuteczniejsze metody i środki leczenia, w tym przypadku leczenia bólu pooperacyjnego i profilaktyki powikłań pooperacyjnych.
2.      Nie liczy się także fakt, że stosując skuteczniejsze i tańsze metody leczenia bólu pooperacyjnego, można jednocześnie zmniejszyć liczbę powikłań pooperacyjnych, przyspieszyć proces gojenia się ran i rekonwalescencji pooperacyjnej, z pożytkiem dla chorych i budżetu państwa. Kto przebył zabiegi operacyjne, szczególnie rozleglejsze, a do tego jeszcze powikłane w okresie pooperacyjnym, doskonale wie, z jakimi łączyło się to cierpieniami, nawet przy prawidłowym leczeniu i dobrej opiece.
3.      Efekt leczenia operacyjnego w dużej mierze zależy od jakości rehabilitacji pooperacyjnej, którą ta metoda wybitnie ułatwia, ale problem rehabilitacji pooperacyjnej większości operatorów albo nie interesuje, albo jest dla nich marginalny.
4.      Opisana wyżej metoda wymaga indywidualnego, nieco czasochłonnego, osobistego kontaktu lekarza z pacjentem, zarówno w okresie przedoperacyjnym, jak i pooperacyjnym,    a na to większość lekarzy nie ma czasu, albo mówi, że go nie ma.
5.      Współczesna medycyna konwencjonalna w coraz większym stopniu oparta jest na diagnostyce instrumentalnej. Intensywna terapia, w tym także leczenie w okresie pooperacyjnym cięższych stanów oparte jest przede wszystkim na drogim oprzyrządowaniu (28). Nie jestem przeciwnikiem diagnostyki instrumentalnej, ale nie może ona zastępować dokładnego badania podmiotowego, przedmiotowego i syntezy, jakiej musi dokonać lekarz przed postawieniem diagnozy. Niewątpliwie rozwój instrumentarium medycznego, szczególnie    w leczeniu ciężko chorych jest sprawą cenną i niezbędną, ale najwspanialsza aparatura nie może zastąpić kontaktów człowieka z człowiekiem, lekarza z pacjentem.
6.      Efekty leczenia wieloma metodami bez względu na to, czy należą do medycyny konwencjonalnej, czy niekonwencjonalnej w ogromnym stopniu zależą od oddziaływań leczącego na ciało leczonego. I tej potrzeby pracy z ciałem nie wyklucza nawet konieczność stosowania u pacjenta aparatury ratującej życie. Dobitnie mogą świadczyć o tym fakty coraz częściej opisywanych korzystnych efektów stosowania masażu wcześniaków w inkubatorach, czy czasem zaskakujące efekty rehabilitacji nieprzytomnych pacjentów z zespołami pniowymi (tzw. „apalików), u których już nie rokowano żadnych szans na poprawę.
7.      Mimo reformy służby zdrowia, w polskiej medycynie jeszcze ciągle tak naprawdę nie liczy się wydatków na leczenie. Z jednej strony w pełni słuszne są protesty szeregowych pracowników służby zdrowia, w tym także wielu lekarzy z powodu niskich płac, ale z drugiej nadal w zakładach społecznej służby zdrowia trwa marnotrawstwo sił i środków. A przejawia się to na wiele sposobów. Innych bogatszych od nas krajów na to nie stać, ale nas stać, aby lekarze o wysokich kwalifikacjach ciągle jeszcze pełnili częściowo rolę sekretarek medycznych. Okresowe kontrole NIK wykazują ogromne marnotrawstwo wynikające z zakupu i nie używania, albo niewłaściwego używania bardzo drogiego sprzętu. Mówi o tym także najświeższy, opracowany ponad pół roku po rozpoczęciu wdrażania reformy raport NIK.
8.      Inny fakt nie liczenia się władz służby zdrowia zarówno z potrzebami pacjentów, jak         i wynikami ekonomicznymi leczenia to niedawna próba likwidacji Stołecznego Centrum Akupunktury w Warszawie. Na szczęście dzięki wielu pacjentom i innym ludziom dobrej woli nie doszło do likwidacji ze wszech miar pożytecznej, a wręcz koniecznej dla pacjentów placówki.
9.      Należy przypuszczać, że w polskiej medycynie zainteresowanie skuteczniejszymi i bezpieczniejszymi od dotychczas stosowanych metodami leczenia, nawet jeśli będą wydawać się podobnie prostymi i tanimi jak omawiana, następować będzie w prywatnych placówkach medycznych, gdzie zwraca się znacznie większą uwagę na wyniki leczenia i związane z nimi efekty ekonomiczne, ale także na komfort i bezpieczeństwo pacjentów, oraz na jakość stosunków lekarz-pacjent. Chciałbym żywić nadzieję, że stanie się to być może także w społecznej służbie zdrowia, ale chyba dopiero po zakończeniu procesu pełnej reorganizacji.
        © Copyright by Eustachiusz Gadula


Summary
             After brief describing the essence of health and desease, the author mentions employed methods of diagnosis and therapy in contemporary medicine, pays attention to surgery and  psycho-somatic nature human being. Author attaches particulary importance to interdependence connection mind and muscles, and describes myofascial trigger points. Besides nervous, particulary neuro-muscular junction, emphasize signifficance of endocrine and immunology of human body. According to the author’s opinion the best method of therapy is complex rehabilitation. Pharmacotherapy and surgery are only one part of methods  of complex rehabilitation. In such an approach to rehabilitation, many methods of physiotherapy, conventional and unconventional are very importnat. The own method treatment before and after surgery pain is based on physiotherapy all together with  kriotherapy and acupressure. This method were systematicaly applied for 7 years (1971 – 1977) in big departament of general surgery as: 1. auxiliary method diferential diagnosis, 2. auxiliary method preparing to surgery of the patients with higher operation risk, 3. method of psycho-vegetive stabilisation (one day before surgery) and  4. as the method treatment of post surgery pain and the method of prophylxis postoperative complications.
Furthermore from 1970 up to now the author has been apllying this method as efectively in such deseases as: neurosis and depression, headaches, reumatic pain, back pain syndroms, post traumatic pain, colicy pain (hepatic, renal and intestinal), dysmenorhoea, Meniere’s syndrom, hypoesthesia, hypereestesia, paresis, rigidity, spasticity, oncological pains, vegetative disturbances during many different deseases, asthma bronchiale and other alergic disordes, and some skin disorders..
             At the end the author discusses feasible causes so simple, effective and safety metods of healing have been still so little known.

P.S. Film na ten temat jest dostępny wyłącznie dla fachowych pracowników służby zdrowia po uprzednim kontakcie z autorem.
                                       
                                                      P  i  ś  m  i  e  n  n  i  c  t  w  o

1.  Adamski A.: „Bioelektron.aspekty psychologii”, w „Rzeźbiarz światła”, Stow.PAX, 81-95,W-wa, Radom,   1991 
2.  Becker R.O., Selden G.: „Elektropolis”, I.W. Pax, Fund. Bioel. im. Wł. Sedlaka, W-wa,1994
3.  Capra F.:  „Punkt zwrotny”, PIW, W-wa, 1987
4.  Capra F.  „TAO fizyki”, Zakł. Wyd. „Nomos”, Kraków,1994
5.  Chopra D.:  „Twórzmy  zdrowie”, Wyd. Nauk. PWN, W-wa,1994
6.  Dauksza Z.: „Sprzęż. zwrot. psyche-soma w świetle bioelektron.”, w „Perspektywy bioel. ” Red. Wyd.
                                                                                                                                      KUL, Lublin,1984
7.  Dilman Wł..M.: „Dlaczego człowiek umiera?” ,PZWL, W-wa,1974
8.: Freud Z. „Ego i id”, PWN,W-wa, 1975, 91-145,
9.  Freud Z.: „Poza zasadą przyjemności”, PWN,W-wa, 1975,21-91
10.Freud Z.: „Zarys psychoanalizy”, PWN,W-wa, 1975, 145-223
11.Gadula E.: „Bioelktr. w med. stos.”, Mat. I Kraj. Konfer. ”Bioelektronika 1975”Tow.Nauk.KUL, Lublin,1979
12.Gadula E.: „Acupuncture in paraplegia”, II-nd World Conf. on Acup. Moxib., World Feder. of Acup. Moxib.
                                                                                                                         Soc., Paris, 5/6/7/8/ Dec.1990
13.Gadula E.: „Akup. w świetle bioelektron.”,Třinec, ČSR,1975
14.Gadula E.: „Un unknown method of post-surgical pain treatm.”, II-nd World Conf. on Acup. Moxib.,World
                                                                                 Feder.of Acup.Moxib.Soc.,Paris, 5/6/7/8/ Dec.1990
15.Gadula E.: „Fibromialgia w teorii i prakt.”, Europ.Confer. „Fibromyalgia’94”,Maj 26-28,Kołobrzeg, 1994
16.Gadula E.: „Met. niekonw. w nowocz. rehab.”, Międzyn.Konfer.”Hipoterapia’94”,Kr-ów-Balice,8-9.11.1994
17.Gadula E.: „Opinia o akupunkt.”, Zeszyty R. N. przy Ministrze Zdrowia Nr.39,W-wa 1976
18.Gadula E.: „Psychosomat. aspekty bólu w paraplegii”, Kraj. Konfer.  Sekcji Bad. i Lecz. Bólu TAP i PTN,”REPTY”, 24-25.10.1983
19.Gadula E.: „Własne spojrzenie na akupunkturę”,Pol.Tyg.Lek.,Nr.46, 2003-05,PZWL,W-wa,1974
20.Gadula E.: „Zjaw. obserw. podczas lecz. odwyk. palaczy i lecz. odchudz. akupunkturą”, I Kraj. Konf. Akup.,W-wa 1982
21.Janowski T.M.: „Pole elektryczne człowieka”, Zesz. Nauk. Stow.Pax-”Pol. bioelktr.1967-77”, 92-97,Ks. IW Pax, W-wa Nr3/20/1978
22.Kratochvil S.: „Psychoterapia”,PWN,W-wa,1974
23. Lewit K.: „Leczenie manualne zaburz.czyn.narz.ruchu”,PZWL,W-wa,1984
24. Lowen A.: „Duchowość ciała”, J. Santorski & CO-AgencjaWydawnicza,W-wa,1992
25. Lowen A.: „Miłość, seks i serce”, J. Santorski & CO-AgencjaWydawnicza,W-wa,1993
26. Łapiński Michał: „Nerwice”, PZWL,W-wa,1983
27. Majchrzyk E.: „Bioelektron. czynnik. w psychosomatyce”, Mat. I Kraj. Konfer.”Bioelektronika 1975” Tow. Nauk.KUL, Lublin,1979
28. Moir A., Jessel D.: „Płeć mózgu”, PIW, W-wa 1993
29. Portnow F.G.: „Elektropunktura”,Elektron,W-wa,1991
30. Rakowski A.: „Kręgosłup w stresie”, Gd. Tow. Psych., Gdańsk, 1995
31. Romanowski W.(pod red.): „Teor. i metod. ćw. relaks.-koncentr.”, PZWL, W-wa, 1973
32. Samborski Wł.: „Fałszywy reumatyzm”, „Sł.Zdr.”z 30.10.1993
33. Sedlak Wł.: „Biol. i filoz. spojrz. na bioelektr.”, w „Rzeźbiarz światła”, Stow.PAX,105-118,W-wa, Radom,                     1991 
34. Sedlak Wł.: „Bioelektronika”, Inst. Wyd. Pax, W-wa, 1979
35. Sedlak Wł.: „Bioelektronika - środowisko i człowiek, PAN, Kr-ów,1980
36. Sedlak Wł.: „Homo electronicus”, PIW, W-wa,1980
37. Sedlak Wł.: „Inną drogą”, IW Pax, W-wa, 1988
38. Sedlak Wł.: „Model ukł. emit. pole elektr. i elektrostaza”, Kosmos A,16,151-159, 1967
39. Sedlak Wł.: „Na pocz. było jednak światło”, PIW,W-wa,1986
40. Sedlak Wł.: „Perspektywy bioelektroniki”, Red. Wyd. KUL, Lublin, 1984
41. Sedlak Wł.: „Pole biolog. a nowa wizja życia”,Zesz.Nauk.KUL,10,(1),39-54,1967
42. Sedlak Wł.: „Postępy fizyki życia”, IW Pax,W-wa,1984
43. Sedlak Wł.: „Potrzeba integracji w biologii”, Mies. Stow. Pax Nr.2,luty,1984
44. Sedlak Wł.: „Wpływ świadom. na człowieka”, Wych. Fiz. i Sport,17(2),69-77,1973
45. Sedlak Wł.: „Wprowadzenie w bioelektronikę”, Ossolineum,Wr,W-wa,Kr.Gd.,Łódź,1988
46. Sedlak Wł.: „Wprowadzenie w problematykę bioelektron.”, Zesz. Nauk. Stow. Pax, Nr.3/20/, W-wa,1978
47. Sedlak Wł.: „Wykłady o bioelektronice”, Almapress, W-wa,1978
48. Sedlak Wł.: „Życie jest światłem”, IW Pax,W-wa,1985
49. Sely’e Hans: „Stres okiełznany”, PIW,W-wa,1977
50. Sely’e Hans:„Stress życia”, PZWL, W-wa,1963
51. Seyda Bronisław: „Dzieje medycyny”, PZWL, W-wa,1973
52. Silva Jose: „Metody kontroli umysłu”, Gaja Press,Łódź,1993
53. Simonton O.C., Matthews-Simonton St,: ”Triumf życia”, Med Tour Press Internat., W-wa 1993
54. Skolimowswki H.: Filozofia żyjąca. Eko-filozofia jako drzewo życia”, Pusty Obłok, W-wa,1992
55.Travel J.G., Simon D.G.: „Myofascial Pain and Dysfunction. The Trigger Point Manual, Williams & Wilkins
                                                                                 Batimore, Hong Kong,   London,Munich,Phil....,1983
56.Wojtusiak R., pod red.: „Biometeorologia a organizm ludzi i zwierząt”, PWN, W-wa, Kr-ów, 1986
57.Wulf R.H., Pederson S.A., Rosenberg R.: „Filozofia medycyny” Wyd. Nauk. PWN, Wa 1993



8 komentarzy:

  1. Dość obszerny temat, jednak też dość ciekawy :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Długi post ale interesujący :) Metody inne niż te tradycyjne są teraz na topie i są one coraz częściej wybierane przez ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo zainteresowały mnie te metody opisane tutaj. Uważam że temat ten został opisany wyczerpująco.

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobno akupunktura jest dobra na wiele chorób, ale wciąż mało ludzi o niej wie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Akupunktura jest coraz popularniejsza wśród pacjentów. Jednak wciąż wiele ludzi o niej nie słyszało.

    OdpowiedzUsuń
  6. Post wyczerpał temat doskonale. Mimo to większość ludzi woli stosować kremy bądź tabletki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy i wyczerpujący artykuł. Dziś leczenie odbywa się zazwyczaj jedynie na drodze farmakologicznej.

      Usuń
  7. Lepiej zagłębić się w temat i nie stosować tych wszystkich tabletek. Post warty przeczytania.

    OdpowiedzUsuń